UCHRONIĆ OD ZAPOMNIENIA

Konie pracujące w śląskich kopalniach

Streszczenie: Opisano warunki użytkowania koni w wyrobiskach dołowych oraz regulacje prawne w przepisach górniczych.


Od dawnych czasów w górnictwie podziemnym do transportu urobku wykorzystywano konie. W kopalniach śląskich, po raz pierwszy użyto koni do transportu dołowego w 1803 roku, w kopalni Königin Luise w Zabrzu. Koń w kopalni mógł ciągnąć 12-15 wozów z prędkością 70-90 metrów na minutę. W kopalni Matylda w Świętochłowicach w 1909 roku było 17 stajni dołowych. W wyrobiskach kopalni Charlote w Rydułtowach – w 1913 roku – zatrudnionych było 93 koni. W kopalni Paryż w Dąbrowie Górniczej – w 1938 roku – pracowały na dole 62 konie. W 1929 roku w kopalniach węgla usytuowanych w części polskiej Górnego Śląska pracowało 741 koni.
Konie w kopalni traktowane były przez górników zawsze z szacunkiem. Dla odpoczynku posiadały swoją stajnię na podszybiu. Przystosowane wyrobisko na stajnię miało odpowiednią wentylację i odwodnienie spągu. Wyrobisko było murowane, a ściany wyłożone były płytkami ceramicznymi.  Żłoby do pojenia i karmienia również były murowane i wyłożone ceramicznymi płytkami. Obok stajni znajdowało się pomieszczenie do magazynowania słomy i siana. Woda, z uwagi na wybredność koni, była zwożona w cysternach. Dobrze napojony koń pracował wydajniej. Woda musiała być czysta, gdyż koń nie pije wody brudnej. Po pracy koniowi należał się taki sam czas odpoczynku, jak pracującemu górnikowi. Średni dobowy czas pracy konia wynosił 8 godzin. Każdy pracujący na dole koń posiadał swoją szychtownicę, w której potwierdzano zmianę, na której pracował oraz należną mu, wolną od pracy niedzielę. Konie dołowe były okresowo badane przez weterynarza.
W okresie międzywojennym przepisy górnicze, dotyczące pracujących koni, były bardziej rygorystyczne i wymagały zapewnienia koniom odpowiedniej wentylacji. Na jednego pracującego na dole konia wymagano czterokrotnie większego zapotrzebowania powietrza niż na jednego pracującego górnika, co stanowić miało 20 m3/min. Przepisy Technicznej Eksploatacji Kopalń Węgla Kamiennego z 1951 roku podają wymóg minimalnego zapotrzebowania powietrza w ilości 16 m3/min na każdego znajdującego się na dole konia.  
W 1951 roku została wydana Instrukcja dla woźniców, która określała szereg zachowań, służących bezpieczeństwu pracy koni w kopalni. Instrukcja zakładała, że koń ciągnie pociąg chodząc stępem. Woźnica powinien pociąg konny prowadzić idąc ze światłem przed koniem. Na końcu pociągu konnego musi być zawieszona lampa z czerwonym światłem, oznaczająca sygnał końcowy. Woźnicy zabraniano jazdy na wozie z węglem. Na drogach przewozowych, z obawy uniknięcia najechania, należało zachowywać odstęp 10 m miedzy kolejnymi konnymi pociągami. Koń w kopalni prowadzony był przez woźnicę zawsze z przodu, jedynie przy niektórych robotach przodkowych i rabowaniu obudowy stosowano lejce do kierowania koniem.
W wysokich chodnikach przewozowych dopuszczano czasem jazdę woźnicy w pierwszym wozie pustego pociągu jazdy. Koń musiał wtedy być trzymany lejcami, a światło pociągu miało być tak umieszczone, aby było widoczne dla poruszających się ludzi w wyrobisku.
W podręczniku Stanisława Gismana „Chodniki transportowe” (PWT, Katowice 1950) zapisana jest przestroga, że potraktowanie biczem zmęczonego konia nic się nie wskóra, a tylko go zdenerwuje.
W górnictwie węglowym Górnego Śląska ostatni koń zatrudniony był w katowickiej kopalni „Wieczorek”, gdzie zakończył ostatnią szychtę w 1960 roku.
Ostatni pracujący w Polsce pod ziemią koń, wyjechał z dołu kopalni soli w Wieliczce wiosną 2002 roku. Używany był do transportu przez firmę wykonywującą zabezpieczanie obudowy starych wyrobisk. Był to 16-letni koń, który przepracował na dole 13 lat. Po wydaniu konia na powierzchnię przeżył tylko dwa tygodnie.

Czytaj cały artykuł..

 

Tagi